Aktualności

PRZYGOTOWANIE DO SAKRAMENTU BIERZMOWANIA.

Kolejne spotkanie 3 maja po mszy świętej o 13 w kaplicy św. Katarzyny (wejście od Dorset Street). Bierzmowanie planowanie jest w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego 24 maja 2015 r.


BORN TO RELATE

Szanowni Państwo,

Mam ogromną przyjemność zaprosić Państwa na panel dyskusyjny, który odbędzie się 22 marca 2015 roku (niedziela) w godzinach 18.00-20.00 w Centrum Pomocy Psychologicznej Parasol przy ulicy 6 Fitzwilliam Place, Dublin 2.
Celem spotkania jest dyskusja na temat doświadczeń emocjonalnych w rodzinach oczekujących na dziecko i tych w których życiu pojawiło się małe dziecko. Podczas spotkań mamy nadzieję stworzyć szanse na głębsze rozumienie wielorakości ludzkich doświadczeń, chcemy także odnieść się do interesujących doświadczeń obserwacji psychoanalitycznej niemowląt i dzieci. Uczestnictwo w spotkaniu jest bezpłatne. Dyskusja (w języku angielskim) będzie moderowana przez Aleksandrę Hytroś-Kiwała, psychologa i pedagoga oraz Liama Nicholson- psychoterapeutę, mediatora.
Osoby zainteresowane prosimy o wcześniejszą rejestrację na adres email: borntorelate@gmail.com bądź telefonicznie: Aleksandra 086 8742541, Liam: 087 2079414.

Z poważaniem,
Zespół 'BORN to RELATE'


WEEKENDOWY KURS NARZECZONYCH - KWIECIEŃ 2015

Uprzejmie informujemy, że są już dostępne zapisy na kolejny kurs przedmałżeński dla narzeczonych. Jak to bywało poprzednio zapisy prowadzimy w formie formularza inernetowego. Jeśli chcielibyście uczetsniczyć w proponowanym kursie, prosimy zapiszcie się bezpośrednio na stronie internetowej poprzez dostępny formularz. Plan kursu: sobota 10.00 - 17.00, niedziela 14.15 - 16.00. Recepcja bęzie czynna od godz. 9.30 - 10.00. Zajęcia odbywają się w sali na dole (wejście od Dorset Street) Termin kursu: 18/19 kwietnia 2015. [więcej]


KORPUSY POKOJU ZAPRASZAJĄ NA BEZPŁATNE LEKCJE J. ANGIELSKIEGO DLA POCZĄTKUJĄCYCH

Zajęcia odbywają się w każdą środę o godzinie 17:30 w salce przy kościele Dominikanów. Wciąż można dołączyć do grupy. Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych.




Czytania na każdy dzień (mateusz.pl)

Czytania na każdy dzień

www.mateusz.pl/czytania

19 KWIETNIA 2015

III niedziela wielkanocna

 

Dzisiejsze czytania: Dz 3,13-15.17-19; Ps 4,2.4-9; 1 J 2,1-5a; Łk 24,32; Łk 24,35-48

Rozważania i homilie: Oremus · ks. M. Pohl · ks. E. Staniek · O. Gabriel od św. Marii Magdaleny OCD

 

(Dz 3,13-15.17-19)
Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.

(Ps 4,2.4-9)
REFREN: Wznieś ponad nami światłość Twoją, Panie.
lub: Alleluja

Kiedy Cię wzywam, odpowiedz mi, Boże
który wymierzasz mi sprawiedliwość.
Tyś mnie wydźwignął z utrapienia,
zmiłuj się nade mną i wysłuchaj moją modlitwę.

Wiedzcie, że godnym podziwu czyni Pan swego wiernego,
Pan mnie wysłucha, gdy będę Go wzywał.
Spokojnie zasypiam, kiedy się położę,
bo tylko Ty jeden, Panie, pozwalasz mi żyć bezpiecznie.

(1 J 2,1-5a)
Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

(Łk 24,32)
Panie Jezu, daj nam zrozumieć Pisma, niech pała nasze serce, gdy do nas mówisz.

(Łk 24,35-48)
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: Pokój wam! Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam. Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: Macie tu coś do jedzenia? Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach. Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.

 

 

Jezus staje pośrodku wątpliwości i pytań uczniów, którzy nie dowierzają temu, co widzieli i czego doświadczyli. Ciągle sparaliżowani lękiem, obawiają się uwierzyć w Zmartwychwstałego. Kiedy doświadczamy we własnym życiu duchowym podobnego stanu, możemy być pewni, że Pan jest w nim obecny, że prowadzi nas do większej ufności. Gwarantem wiary w nasze zmartwychwstanie jest sam Jezus.

o. Tomasz Zamorski OP, „Oremus” Okres Wielkanocny 2009, s. 55

 

„To Ja jestem”

Jest to Łukaszowa wersja opisu wydarzenia, z którym przed tygodniem zapoznał nas już św. Jan: niespodziewane odwiedziny Zmartwychwstałego u Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Niespodziewane – to jest za mało powiedziane. Właściwie nie ma słowa, które potrafiłoby oddać wrażenie, jakie Jezus zrobił wtedy na swoich zrezygnowanych i zatrwożonych uczniach.

Co prawda zaczynały już wtedy docierać do nich pierwsze nieprawdopodobne relacje od różnych osób, które ponoć widziały żywego Jezusa, ale było w to tak trudno uwierzyć – że nie wierzono. Albo też uważano Jezusa za ducha, za halucynację. Jezus ten lęk rozumiał i dlatego chciał przekonać uczniów o istocie cielesnego Zmartwychwstania.

Otóż według słów Jezusa, Jego Zmartwychwstanie było czymś zupełnie oczywistym, było niejako naturalną konsekwencją tego, kim był i co robił. Po prostu, nie mogło nie być Zmartwychwstania! A zarazem Zmartwychwstanie nie mogło wyglądać inaczej. To znaczy: musiało dotyczyć, albo raczej angażować cielesność Jezusa. Dlatego Jezus tyle uwagi poświęcił przekonaniu Apostołów o swej cielesnej naturze.

Sądzę, że dla wielu ludzi w dziejach chrześcijaństwa i dziś, jest to spory problem, ta cielesność Jezusa. Wiele herezji, np. doketyzm czy monofizytyzm, zaprzeczały człowieczeństwu Jezusa. Bo człowiekowi trudno jest zaakceptować, że Bóg stał się jednym z nas. Wolelibyśmy raczej Boga bardziej „duchowego”, bardziej „obcego” i „oddalonego” od człowieka i jego ludzkich spraw. Takiemu Bogu łatwiej byłoby odmówić, powiedzieć: „Przecież Ty się na tym nie znasz, nie rozumiesz, bo nigdy tego nie przeżyłeś”.

Jezus natomiast przeżył i rozumie, i pokazuje człowiekowi, że właśnie jako człowiek – może. Pokazuje człowiekowi, kim jest, jak wielka jest jego godność i wartość. Że ciało, i w ogóle cała ludzka natura, nie jest tylko jakimś zbędnym dodatkiem, jakimś „błędem” w stworzeniu, lecz że jest ono najbardziej integralną i ważną „częścią” człowieka, że nie można nim gardzić ani go poniżać, że trzeba mu okazywać należny szacunek. I dlatego właśnie Zmartwychwstanie dokonało się w ciele, było powrotem do ciała, ale ciała jakże innego, lepszego!

Być może dla wielu z nas jest to spore zaskoczenie. Wpajano nam bowiem dość gorliwie, że Kościół jest przeciwko ciału i sprawom cielesnym, że uznaje ciało za siedlisko grzechu, zła, za coś nieczystego i wrogiego Bogu. Nieprawda! Ludzka cielesność jest święta i właśnie dlatego należy się jej taki szacunek i troska, dlatego nie należy jej szargać ani brukać w grzechach, zwłaszcza tych „cielesnych”. Nasze ciała mają być bowiem kiedyś „tworzywem” naszego osobistego zmartwychwstania Dopiero wtedy osiągniemy doskonałość, czyli pełnię naszych możliwości.

Ale to wymaga z naszej strony wiary i zrozumienia tego, w co wierzymy. Apostołowie zobaczyli żywego Jezusa, ale i tak jeszcze nie rozumieli wszystkiego. Dopiero gdy Jezus dał im zrozumienie Pisma św. i proroctw, dopiero wtedy zdołali wszystko sobie poukładać w głowach. I dopiero wtedy stali się zdolni do dawania świadectwa innym – gdy sami pojęli o co właściwie chodzi.

Tego chyba brakuje nam dzisiaj w Kościele: jasnego pojęcia, o co właściwie chodzi, w co właściwie wierzymy, po co żyjemy i czemu ma służyć chrześcijaństwo. Całkiem możliwe, że wielu machnie ręką na te pytania, a nawet święcie się oburzy: „Co on, ksiądz – i nie wie?” Myślę jednak, że przejawem pokory i mądrości byłoby sobie te pytania postawić i poszukać na nie odpowiedzi. Być może, wiele spraw w Kościele byłoby wtedy stawiane i rozwiązywane inaczej.

Ks. Mariusz Pohl

 

Czytać Stary Testament

Jednym z pierwszych darów, jakich zmartwychwstały Chrystus udzielił Apostołom, był dar rozumienia Pisma Świętego. Chodziło, rzecz jasna, o teksty Starego Testamentu, bo Nowego jeszcze nikt nie napisał. Dziwny to dar. Wydawać by się mogło, że po wydarzeniach Wielkiego Tygodnia już niepotrzebny. Stoimy jednak wobec faktu. Pozostaje zatem postawić pytanie, dlaczego zmartwychwstały Jezus takim, a nie innym darem ubogacił swoich uczniów.

Św. Jan Ewangelista relacjonując dyskusję Chrystusa z Żydami, podaje Jego słowa: „Gdybyście uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeśli jednak jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom będziecie wierzyli” (J 5, 46). Wynika z tego, że rozumienie Starego Testamentu jest potrzebne do poznania i zawierzenia Chrystusowi. Ten, kto chce wejść w tajemnicę Zbawiciela, wcześniej czy później otworzy Księgi Starego Testamentu, by dotrzeć do bogactwa, jakie jest w nich zawarte. Właściwe jednak odczytanie Biblii przerasta zdolności człowieka i jest możliwe jedynie w oparciu o łaskę rozumienia Pism natchnionych. Tej to właśnie łaski udzielił zmartwychwstały Mistrz Apostołom.

Dar rozumienia Biblii jest potrzebny nie tylko do odkrycia ukrytych w niej prawd o Chrystusie, lecz i do spokojnego wysłuchania Słowa Bożego przekazującego bolesną, a nawet gorszącą, prawdę o człowieku. Wielu ludzi z dużą gorliwością zabiera się do czytania ksiąg Starego Testamentu, by po kilku dniach zamknąć Biblię na zawsze. Okazuje się bowiem, że nie tylko nie są w stanie wyczytać z niej nic budującego, ale wręcz przeciwnie zaczynają się nią gorszyć. I nie jest łatwo wytłumaczyć takim ludziom, że to sam Bóg swoim Słowem chce człowieka „zgorszyć”. Jeśli Bóg na kartach Starego Testamentu opowiada człowiekowi o wszystkich możliwych grzechach, to czyni to nie po to, by uczyć, jak należy grzech popełniać, ale by otworzyć nam oczy na grozę grzechu i przestrzec przed możliwością jego popełnienia. Człowiek pouczony przez Boga nie zostanie tak łatwo przez grzech zaskoczony i nie straci głowy, kiedy się z nim spotka oko w oko. Bóg celowo „gorszy” człowieka swoim Słowem, by ten nie zgorszył się życiem. Oto niezwykle ważny wymiar lektury Starego Testamentu.

Niejeden może być zaszokowany takim podejściem do lektury Biblii. Jak to możliwe, by Bóg „gorszył” człowieka? A czyż mądrzy rodzice nie chcą rozmawiać z dzieckiem na temat zła i metod jego działania? Czyż w tym otwarciu oczu na mroczną prawdę o człowieku i jego grzechu nie jest zawarta ich autentyczna miłość? Rozprawianie z rodzicami na temat zła na pewno nie zmierza do tego, by dziecko umiało je popełniać. W takiej rozmowie chodzi o dobro dziecka, o jego mądrość. Zaryzykuję twierdzenie, że młode pokolenie dlatego popełnia tak wiele błędów w swoim życiu, iż odpowiednio wcześnie zabrakło mądrej rozmowy z rodzicami na temat zła istniejącego w świecie. Słowo rodziców pojawia się z reguły za późno, gdy dziecko stało się łupem zła. Nie chcieli „zgorszyć” dziecka, to prawdziwie zgorszyło je życie.

To w tym kontekście należy odczytywać Stary Testament. Jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę naszego Zbawiciela i jest to Słowo Boga objawiające tajemnicę nieprawości. Bóg, jak dobry Ojciec, chce rzeczowo porozmawiać z nami i na przykładach z historii ukazać prawdę o ludzkim życiu, prawdę o jego pięknie i jego dramacie. Nie dziwmy się zatem, że zmartwychwstały Chrystus udzielił uczniom daru rozumienia Biblii. To dar rozumienia Bożego Słowa. Czy tu na ziemi można otrzymać większy dar?

Ks. Edward Staniek

 

Dar rozumu

Wielu ludzi sądzi, że wystarczy coś wiedzieć, aby to rozumieć. Ponieważ wiedzę świat ceni bardzo wysoko, uganiają się za nią, a gdy ją zdobędą, to się nią pysznią. Św. Paweł trafnie zauważył, że wiedza nadyma.

Przywódcy Izraela doskonale wiedzieli, co Chrystus mówił i co czynił. Od początku wędrowali za Nim ich donosiciele, którzy bardzo precyzyjnie obserwowali wzrost popularności Proroka z Nazaretu. Sami uczeni w Piśmie chcieli koniecznie podchwycić Go w mowie lub sprowokować czyn, za który można by Go było oskarżyć. Wiedzieli o Chrystusie bardzo wiele, ale nic nie rozumieli.

Apostołowie, którzy byli jeszcze bliżej Mistrza i stawiali Mu pytania prosząc o wyjaśnienie przypowieści, wiedzieli o Nim równie wiele. Wprawdzie nie byli przygotowani fachowo do polemiki, tak jak uczeni w Piśmie, ale na chłopski rozum odbierali i układali w pewną całość to, co Mistrz powiedział i czynił. Ale w Wielki Piątek udowodnili, i to prawie wszyscy, że mimo iż wiele wiedzieli, niewiele rozumieli.

Ten, kto wiele wie, może innych uczyć, ale nigdy nie będzie świadkiem wartości, które przekazuje. Świadectwo złoży nie ten, kto wiele wie, lecz ten, kto wiele rozumie.

Rozumienie zaś polega na dostrzeżeniu możliwie pełnego sensu słów czy danego wydarzenia, co się ściśle łączy z dostrzeżeniem połączenia wszystkiego w jedną całość.

Oto Kajfasz, Sanhedryn, uczeni w Piśmie wydają wyrok na Chrystusa, bo nie rozpoznali w Nim obecnego Mesjasza. Wiedzieli, jakie wypowiedział słowa i jakie czynił cuda, ale nie potrafili odkryć ich sensu, bo nie wiedzieli, Kim jest ten, Kto je wypowiada i Kto je czyni. Każde zaś słowo po rozpoznaniu w Chrystusie Syna Bożego musi być interpretowane zupełnie inaczej, niż wówczas gdy traktuje się Jezusa jako zwyczajnego człowieka.

Rzecz znamienna, że grzech i odpowiedzialność pojawia się już na poziomie wiedzy. Człowiek do wiedzy winien dostosować swe postępowanie, jeśli tego nie czyni — grzeszy. Stąd Piotr oświadcza: „Wiem, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak przełożeni wasi”. Nie zwalnia ich jednak z odpowiedzialności za popełniony czyn zabójstwa Sprawiedliwego, lecz wzywa: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone”.

Rozumienie można utożsamić z właściwym przekonaniem. To jest owa moralna pewność co do prawdy danego słowa czy czynu. Wiedza dotyczy zjawisk, rozumienie zaś rzeczywistości, sięga o wiele głębiej i ukazuje jej sens.

Dziś można spotkać wielu ludzi, którzy czytają Pismo Święte i dużo na temat Biblii wiedzą, nic z niej nie rozumiejąc. Operują zwrotami, powołują się na zdania i żyją dokładnie tak jak Kajfasz. On też w oparciu o Biblię, zarzucając Jezusowi bluźnierstwo, skazał Go na śmierć.

Ktokolwiek otworzy Biblię, winien wpierw usilnie prosić Ducha Świętego o dar rozumu. Bez tego daru wchodzenie w głąb wiedzy biblijnej nie tylko nie ubogaci człowieka, lecz go wypaczy. Kajfasz, Annasz, faryzeusze dobrze znali Biblię, a ponieważ jej nie rozumieli, wykorzystali swą wiedzę przeciw Bogu, przeciw Sprawiedliwemu Człowiekowi i przeciw sobie.

Kto czyta Biblię jedynie w tym celu, by powiększyć swą wiedzę, może zaszkodzić sobie i Biblii, stosując jej słowa wbrew zamierzeniom Boga.

Dar rozumu jest nieodzownie potrzebny do właściwego rozumienia bogactwa objawionej prawdy.

Ks. Edward Staniek

 

O Jezu, jesteś naszym pokojem (Ef 2, 14)

W niedziele po Wielkanocy zamiast lektury ze Starego Testamentu czytamy nadal wyjątki z Dziejów Apostolskich; one bowiem poprzez pierwsze przepowiadanie świadczą o zmartwychwstaniu Pana i ukazują, jak Kościół rodził się w imię Zmartwychwstałego.

Dzisiaj w pierwszym czytaniu Piotr ukazuje zmartwychwstanie Jezusa na tle historii swojego ludu jako wypełnienie wszystkich proroctw i obietnic danych Ojcom: „Bóg Abrahama... Bóg naszych ojców wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem... Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami” (Dz 3, 13. 15). Jeśliby świadectwo jego i tych, którzy widzieli Zmartwychwstałego, nie było wystarczające, oto inny „znak”: cudowne uzdrowienie człowieka chromego, przed chwilą dokonane przy bramie świątyni. Piotr, by lepiej uwydatnić Zmartwychwstanie, nie waha się odwołać do bolesnych wydarzeń, jakie je poprzedziły: „Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia” (tamże 14-15). Są to oskarżenia mocne, prawie bezlitosne; lecz Piotr jest świadomy, że odnoszą się też do niego, ponieważ i on zaparł się Mistrza; odnoszą się także do wszystkich ludzi, którzy grzesząc nie przestają zapierać się „Świętego”, odrzucać „Dawcę życia”, stawiając ponad Niego własne namiętności, tę przyczynę Chrystusowej śmierci. Piotr nie zapomniał o swojej winie, którą będzie opłakiwał przez całe życie, lecz równocześnie ma w sercu słodycz płynącą z otrzymanego przebaczenia. To czyni go zdolnym, by przejść z oskarżenia do tłumaczenia: „O bracia, wiem, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi” (tamże 17). Chodzi jednak o nawrócenie: „Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone” (tamże 19). Jak on dostąpił przebaczenia, tak otrzyma je również lud jego i każdy człowiek, byle tylko uznali własne winy i postanowili nie grzeszyć więcej.

Do tego dołącza się wzruszająca zachęta św. Jana (II czytanie): „Dzieci moje, piszę wam... żebyście nie grzeszyli więcej” (1 J 2, 1). Jak odważyłby się powrócić do grzechu ten, kto zrozumiał znaczenie męki Pana? Apostoł, jednak, świadom słabości ludzkiej, ciągnie dalej: „Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca — Jezusa Chrystusa sprawiedliwego” (tamże). Jan na Kalwarii słyszał, jak Pan umierając, prosił Ojca o przebaczenie dla swoich katów, i wie, do jakiego stopnia broni On grzeszników. Niewinna żertwa za grzechy ludzi, Jezus, jest również żarliwym ich obrońcą, albowiem On sam „jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy” (tamże 2).

Ta sama myśl wynika z dzisiejszej Ewangelii. Jezus ukazując się Apostołom po Zmartwychwstaniu pozdrawia ich słowami: „Pokój wam” (Łk 24, 36). Zmartwychwstały daje pokój Jedenastu, zmieszanym i przelęknionym wskutek Jego zjawienia się, lecz niewątpliwie również zawstydzonym i żałującym, że opuścili Go w czasie męki. On, ponosząc śmierć, by zniszczyć grzech i pojednać ludzi z Bogiem, ofiarowuje im pokój, aby zapewnić ich o swoim przebaczeniu i niezmiennej miłości. A zanim pożegna się z nimi, czyni ich heroldami nawrócenia i przebaczenia dla wszystkich ludzi: „W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy” (tamże 47) Pokój Jezusa zostanie zaniesiony na cały świat dlatego właśnie, że „On jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy”. Oto tajemnica Jego nieskończonej miłości!

  • O Chryste, nasza Pascho, ofiarowałeś się dla naszego zbawienia. Królu chwały, nie przestawaj ofiarowywać się za nas i przyczyniać się za nami jako nasz obrońca; ofiarowany za nas już więcej nie umierasz, lecz zatrzymując znaki swojej męki żyjesz nieśmiertelny (zob. Mszał Polski: 3. prefacja wielkanocna).
  • O Panie, co nam dajesz? „Pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję”. Mnie to wystarcza: przyjmuję z wdzięcznością to, co mi zostawiasz... Jestem z tego zadowolony; jestem pewien, że w tym leży moje dobro... Chcę pokoju, pragnę pokoju i niczego więcej. Komu nie wystarcza pokój, temu i Ty nie wystarczysz. Ty istotnie jesteś naszym pokojem. Ty, który z dwóch ludów uczyniłeś jeden. To mi jest potrzebne, to mi wystarcza; pojednać się z Tobą, pojednać się z samym sobą. Istotnie, kiedy jestem skłócony z Tobą, staje się ciężarem również dla siebie samego. Pilnie uważam, abym nie stał się niewdzięcznym za dobrodziejstwo pokoju, jakiego mi udzielasz. Tobie o Panie chwała... a mnie wystarczy, jeśli będę miał pokój...
       Wybaw mię, Panie, od ducha wyniosłego i od nienasyconego serca niespokojnie pożądającego chwały, która należy się tylko Tobie, dlatego nie umie ono ani zachować pokoju, ani osiągnąć chwały wiecznej (zob. św. Bernard).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 478

 

 

» Przypominamy o możliwości bezpłatnej elektronicznej prenumeraty „Czytań na każdy dzień” – szczegóły na stronie Prenumerata.

» Powrót na stronę główną „Czytań”

 

 

© 1996–2015 www.mateusz.pl

 

_uacct = "UA-332283-1"; urchinTracker();